Na rajdy w pełnym składzie

Jakżeby mogło nas zabraknąć na Rajdzie Polski powracającym do Mistrzostw Świata? A z drugiej strony, jakże odmienne wspomnienia z niego przywozimy! Piszący te słowa wybrał się na rzeczoną imprezę wespół z rozrośniętą, a jednocześnie bardzo niewyrośniętą rodziną, by wyciągnąć z tej wyprawy dość gorzką lekcję na przyszłość. I nie chodzi wcale o to, że na rajd nie można wybrać się z latoroślami w wieku nie przekraczającym 2 lat. Chodzi o to, że trzeba do tego się odpowiednio przygotować, w przeciwnym razie jedynymi rajdowymi wspomnieniami będzie pusty park serwisowy, pozbawiona wizji fonia odcinka specjalnego oraz powracający z BK2 Ogier i Tänak, a ściślej mówiąc samochody przez nich wcześniej prowadzone. Dobrze, że spodziewając się pewnych trudności nie zakupiliśmy wcześniej karnetów… Czy nasze nieprzydatne doświadczenia mogą się komuś przydać? Pewnie nie, bo nikt rozsądny na pcha się na jakąkolwiek imprezę rajdopodobną składającą się z więcej niż jednego odcinka specjalnego z dwójką małych dzieci. Pisząc „małych” mam na myśli 21 oraz 6 miesięcy. Gdyby jednak znalazło się wśród Was więcej takich nieodpowiedzialnych rodziców, poniżej garść rad w porządku chronologicznym.

nie-1. Gdy przyjdzie Wam już do głowy, drodzy rodzice, pomysł rodzinnego spędzenia kilku dni na rajdzie, nie nastawiajcie się na oglądanie co najmniej 4 odcinków specjalnych dziennie. Czasy gonienia za czołówką, noszenia szklanej armady w plecaku i walki o niezajmowanie miejsca z kierownicą na parę lat odeszły w niepamięć. Jeśli będziecie mieli szczęście, obejrzycie 1, być może nawet kilkakrotnie, jeśli etap jest podzielony na powtarzające się sekcje.

nie-2. Nie zabierajcie nikogo ze sobą, nie umawiajcie się o 7:30 na stacji benzynowej, nie szukajcie genialnych miejscówek 3 kilometry w lewo od tej leśnej ścieżki dochodzącej do odcinka. Wasz pasażer Was przeklnie, z bardzo dużym prawdopodobieństwem nie tylko w duchu, na stację spóźnicie się 45 minut, a na dodatek będziecie na niej zmieniać pieluchy, leśnej ścieżki nie będzie Wam się chciało szukać, nie mówiąc nawet o 3-kilometrowym spacerze.

nie-3. Nie nastawiajcie się na kibicowanie ze skraju trasy odcinka, ujęcia wszech czasów z zarośniętego krzakami rowu, a nawet na obejrzenie całej stawki zawodników. Przygotujcie się też na to, że jeśli ktoś wydzwoni, a odcinek zostanie odwołany to może okazać się, że dla Was jest już po rajdzie.

Jak widzicie, zacząłem od tego, czego nie powinniście robić. Nie bez powodu zresztą. Jeśli rajd składał się dla Was przede wszystkim z powyższych czynności (a tak było w moim przypadku), to powinniście zrewidować Wasze podejście. Radykalnie. Więc jeśli nie chcecie go rewidować, to w żadnym razie nie wybierajcie się na rajd w pełnym składzie rodzinnym. W przeciwnym razie wyjazd może okazać się pasmem niepowodzeń, rozczarowań, załamań nerwowych, awantur i zakończy się przedwczesnym powrotem do domu w ciężkiej atmosferze. Jeśli zaś w dalszym ciągu uważacie, że rodzinne rajdy to Wasz kieliszek wódki, przemyślcie zastosowanie podczas wyjazdu poniższych kroków.

0. Zabierzcie ze sobą: zatyczki do uszu dla dzieci lub dziecięce peltory, jeśli chcecie wywołać wśród innych kibiców efekt pro; wrzątek w termosie, najlepiej takim, który bardzo długo utrzymuje temperaturę; 2 butelki niegazowanej wody mineralnej, z których jedna będzie służyła do schładzania wrzątku, a druga do czegokolwiek innego; kaszki, soczki, słoiczki z gotowymi daniami do podgrzania, mleko w proszku, ciasteczka, banany, jabłka w solidnej ilości ponieważ nie będziecie gotowali obiadu, a małe paszcze czymś będzie trzeba zatkać; sztućce; mokre chusteczki; podkłady do przewijania; pieluchy; dwa komplety ciuchów na zmianę dla każdego egzemplarza; nosidło. Zrobiła się niezła lista. Nie umieszczam na niej zabawek bo w plenerze zawsze znajdzie się szyszka, patyk, krowi placek, kawałek Kubicy i inne zdecydowanie ciekawsze od znanego z domu modelu rajdówki rzeczy.

1. Na rajd wyjedźcie wieczorem bądź nocą, w zależności od odległości koniecznej do pokonania. Pokonywanie dłuższych dystansów z małymi dziećmi na pokładzie w ciągu dnia może skutecznie zawrócić Was z drogi. Przenigdy nie chowajcie pieluch, chusteczek, kremów i innych akcesoriów do przewijania, a przede wszystkim smoczków i jedzenia w bagażniku. Te rzeczy mają być pod ręką w każdej chwili. Po drodze wykorzystujcie całodobowe restauracje (to brzmi dumnie) McDonald’s w celu wygodnego przewinięcia latorośli – znajdują się tam pomieszczenia do tego przystosowane. Nazwę restauracji wymieniam całkowicie świadomie, ponieważ z ich strony otrzymaliśmy po drodze sporą pomoc.

2. Po nocnych wojażach niezwłocznie wbijajcie się na odcinek, zanim zostanie zabarykadowany. Wybierzcie dogodne miejsce, czyli takie, które będzie niedaleko zabudowań (w razie poważnego kryzysu), ale jednocześnie porośnięte świeżo skoszoną trawą, z miejscem parkingowym, a najlepiej jeszcze ogrodzone, częściowo zacienione i z huśtawką. Taa… Chociaż po dłuższym zastanowieniu, klasyczna miejscówka na Spalonej jest w zasadzie całkiem niezła. Zadzwońcie do znajomych błagając ich o przyjazd w to samo miejsce. Może znajdą się naiwni, którzy dadzą się podpuścić. Jeśli nie, wkrótce możecie żałować całego wyjazdu.

3. Po zakończonym etapie rajdu udajcie się na wcześniej zaklepany nocleg znajdujący się na trasie odcinka rozgrywanego następnego dnia. To sprawdzi się najlepiej podczas rajdów 2-dniowych. Opcjonalnie, dysponując odpowiednim samochodem lub namiotem można po prostu odwiedzić kilku gospodarzy i zapytać o miejsce parkingowe z aneksem kuchennym i łaziebnym znajdującym się w ich domu. Taka mobilność przydaje się szczególnie podczas dłuższych rajdów, jak Rajd Polski. Tak czy inaczej, jedynie spanie przy odcinku da Wam jakąkolwiek nadzieję na kontynuowanie „oglądarki” następnego dnia.

4. Po ostatnim etapie, tuż przed powrotną drogą, odwiedźcie knajpę. Niesie to ze sobą dwojaką korzyść: wszyscy się najecie, a dodatkowo dzieciaki będą nie tylko zmęczone całym dniem na powietrzu, ale i syte, ergo zmęczone. Przy odrobinie szczęścia po wsadzeniu towarzystwa do fotelików samochodowych można będzie liczyć na 3-4 godziny świętego spokoju.

Po dotarciu do domu obowiązkowo zastanówcie się po co Wam to było. Bez tego się nie liczy. A potem zacznijcie kombinować gdzie tu jechać na kolejny rajd.

One Reply to “Na rajdy w pełnym składzie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *